Kto wybiera, kto projektuje?

Projekt życia w zamyśle nie miał się odwoływać do świado­mego projektowania. Procesy rozwojowe wyglądają, jakby były projektowane przez ewolucję darwinowską, lecz rozwój jed­nostkowego organizmu w rzeczywistości nie wymaga dużego udziału świadomości, myśli czy planowania. Teoretycznie oczy­wisty wybór powinien odzwierciedlać jedynie nastawienie określone przez ewolucyjną lub osobistą historię. Człowiek może wybierać kierunek działania, nie wiedząc, dlaczego ani co robi. Zachowanie pacjentów z uszkodzeniami mózgu poka­zuje, jak istotne są emocje w podejmowaniu codziennych decy­zji. Nieświadome motywy kierują zachowaniem, zanim jesz­cze do głosu dojdą świadoma wiedza bądź racjonalna analiza. Powraca jednak pytanie: Czy człowiek naprawdę wie, co robi, dokonując świadomego, wydawałoby się, wyboru?

Psychologia ewolucyjna może zakładać, że jednostka nie dokonuje wolnych wyborów. Dobrze zaprojektowany cykl ży­cia – z wymaganą na każdym etapie specjalizacją, z umiejęt­nością reagowania na warunki otoczenia, z rozwojowymi rusz­towaniami i regułami ich stawiania – jest wynikiem procesów ewolucyjnych. Nie ma tu miejsca na intencje. A jednak jed­nostki wpływają na bieg własnego życia przez dokonywanie wyborów i podejmowanie decyzji. Nierzadko są zaskoczone konsekwencjami swojego działania. Dobrze zaprojektowany mózg powinien umieć przewidzieć konsekwencje rozmaitych typów działania i dokonać wyboru na podstawie związanych z nimi prawdopodobnych kosztów i korzyści. Planowanie przed podjęciem działania jest niezwykle cenne. To jasne, że czło­wiek często podejmuje sensowne i rozważne decyzje, które mogą odzwierciedlać mechanizmy rozwojowe będące skutka­mi procesów ewolucyjnych. Niemądrze jednak byłoby doszu­kiwać się przejawów adaptacji w każdym wyborze. Właściwe zrozumienie biologii przywołuje z powrotem pojęcie wolnej woli, nawet jeśli wolność jest w jakiś sposób ograniczona, a czasem niemądrze wykorzystywana.

Jak rodzą się owe motywy, stanowiące podstawę życia do­brze przystosowanego w kontekście emocjonalnymi, a zatem pozwalającego na racjonalne podejmowanie decyzji? Na ten temat ciągle jeszcze niewiele wiadomo, lecz pojawia się coraz więcej dowodów dotyczących ograniczającego wpływu szcze­gólnych doświadczeń, z których pewne zachodzą jeszcze przed narodzeniem. Każda jednostka może odegrać rozmaite melo­die rozwojowe, lecz w trakcie życia gra tylko jedną. Owa szcze­gólna melodia może być następstwem jakiejś cechy środowi­ska, w którym rozwija się jednostka; ponadto ulega przystoso­waniu do warunków, w których jest odgrywana. Żyjące krótko organizmy zyskują, jeśli wyposażone są w przypominający sza­fę grającą mechanizm rozwojowy, dzięki któremu wchodzą od razu na odpowiedni tor pod względem środowiska, w którym mają zamieszkać. Jeśli dane zwierzę żyje tylko kilka miesięcy, informacje uzyskane od matki w życiu płodowym wiele mówią na temat świata, w którym przyjdzie mu żyć. Dlaczego jednak takie mechanizmy rozwojowe powstały u długo żyjącego zwie­rzęcia, jakim jest człowiek, który rozwija się stosunkowo wol­no i dla którego takie długofalowe prognozy mają ograniczoną wartość? Świat, w którym mieszka dany dorosły, może się zde­cydowanie różnić od tego, w którym żyła jego matka. Dlaczego więc nie przystosowywać się do nowych warunków, gdy się pojawiają?

Można odpowiedzieć, że procesów fizjologicznych odpowie­dzialnych za radzenie sobie z rozmaitymi klimatami i jadło­spisami nie da się łatwo przeorganizować. Skoro tak, przewi­dywanie byłoby korzystne dla tych zwierząt, które przychodzą na świat w konkretnych warunkach ? na przykład Arktyka, pustynia czy gęsta dżungla – i które najprawdopodobniej nie zmienią ich przez resztę życia. Zazwyczaj tak właśnie do nie­dawna działo się w historii ludzkości. Prognoza środowiskowa byłaby znacznie bardziej użyteczna i trafna w przeszłości niż teraz, w szybko zmieniającym się uprzemysłowionym społe­czeństwie. Byłoby też najlepiej, gdyby procesy te kształtowały się u zarania życia, w ramach okresów wrażliwości, kiedy najłatwiej jest ustalić optymalny metabolizm, budowę ciała i repertuar zachowań.

Aby właściwie zrozumieć rozwój, trzeba pamiętać, że odrzu­canie istniejących projektów i tworzenie nowych w trakcie ewolucji biologicznej stawało się coraz trudniejsze w miarę coraz większej złożoności organizmów. Udane modyfikacje po­wstają zazwyczaj w wyniku długiego procesu rozwoju. W kon­sekwencji systemy biologiczne obdarzone są cechami, których nie znoszą ścisłe umysły inżynierskie. Dobrym przykładem jest tutaj oko kręgowców. Komórki wrażliwe na światło znaj­dują się za komórkami łączącymi je z komórkami nerwów wzrokowych prowadzących do mózgu, tak więc obraz świata zewnętrznego musi, docierając do siatkówki, przenikać przez te połączenia. Niemniej jednak można się doszukać pewnych analogii z inżynierią. Twórcy skomplikowanych przedmiotów takich jak samochody nie pozbywają się większości swoich najdroższych narzędzi w postaci maszyn. W rezultacie ich pro­jekty zachowują często cechy starszych samochodów, do czego nie dochodziłoby, gdyby cała maszyna musiała być za każdym razem budowana od nowa.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.