choć po co, nie wiem już sam.
chcesz mnie zabrać na drugi biegun,
lecz w cieniu nie mogę i tak.
na koniec więc zarządzam zmianę reguł,
bo nie myśleć i nie czuć chcę od zaraz.
wciąż twój zapach jest w tym miejscu;
w połowie pusta szafa cicho gra.
ja nie zacieram śladów, to bez sensu.
herbata ma dalej twój smak.
zgoda echem odbija się od ścian;
pośród nich ja jestem sam.
stoję pod drzwiami, słucham czy nie wracasz do mnie;
dziwne myśli, obrazy mam.
zgoda echem odbija się od ścian;
pośród nich ja jestem sam.
stoję pod drzwiami, słucham czy nie wracasz do mnie na dobre.
stwierdzasz, że nie ma mnie w obiegu;
porządek czas zrobić i pa.
równy podział strachu i lęku;
fundacja ona i ja.
wciąż twój zapach jest w tym miejscu;
herbata ma dalej twój smak.
czas na zmianę reguł; to bez sensu.
nie myśleć, nie czuć chcę od zaraz.
ile to już dni i ile lat minęło, od kiedy nie ma ciebie ze mną.
chciałbym to wyrzucić, zostawić gdzieś z tyłu, lecz ta gorycz jest jak piętno.
a te blizny ze wszystkich traum
ja wyrzuciłem wszystko; zapomniałem wszystko.
gotowy na kolejny strzał; gotowy na bliskość.
zgoda echem odbija się od ścian;
pośród nich ja jestem sam.
stoję pod drzwiami, słucham czy nie wracasz do mnie;
dziwne myśli, obrazy mam.
zgoda echem odbija się od ścian;
pośród nich ja jestem sam.
stoję pod drzwiami, słucham czy nie wracasz do mnie na dobre.
|