T³oku:
Odrzucony po przez los, g³os drze miêdzy pamiêci±
wzrok gdy zakryte rêk± bêd±cy jej pieczêci±
serce pulsuje czêsto by staæ siê legend±
mentor zada³ ten cios, zdrada, lecz przez co
zadra pozostaje zawa³ chcia³bym wej¶æ w to zadrap strupy ajjj
bêdzie kapaæ krew bo
pamiêæ ma czelno¶æ wracaæ tam gdzie piek³o
panie ja chce wci±¿ rzeczy nie prêdko
¶wiat nabi³ têtno brak zamknij tempo
rap drogo ¶wietlno kieruj±c± na przód
my¶l zamkniêta w fa³szu
prym niesie mój nastrój uczucie kojarzone z tym co wabi sprzedawców
sumienie nie pozwala lecz sumienie odmawia
wiesz nieliczni szczê¶liwi nie czekaj± na brawa
Ci liczni chc± naprawiaæ wierz±c w magie prawa dzielili by serca które nie chce przestawaæ, przedstawiaæ nie trzeba ka¿dy tonie w domys³ach
poszukuje siebie w odbiciu gdzie le¿y iskra
zamkniêty w czterech ¶cianach sam serce ¶ciskam
problemem jest granat co nie wybucha dla nas
bynajmniej do uczucia co szaleje na zmys³ach
kolejny niewypa³ nie ma sensu ju¿ pytaæ
zamknij oczy i niech oczy¶ci umys³ ten moment
nadzieja uczy g³upich wiec ja z g³upot och³onê
Kama:
To nie by³o tak jak w bajce szczê¶liwe zakoñczenie nie tym razem
by³am z tym wiesz sama jak cieñ gaszê p³omieñ i znikam gdzie¶
¯ycie nauczy³o mnie odwagi umiem przyznaæ siê do tego b³êdu
moje serce wci±¿ próbuje zgasiæ p³on±ce w ¶rodku wspomnienie
teraz inaczej patrze na ¿ycie niszczê s³owami gor±ce uczucie
twoja nienawi¶æ znowu jest gór± nie bêdê ju¿ walczyæ straci³am ciebie
z ka¿dym dniem zaczynam w±tpiæ w to co jest mi przeznaczone
mo¿e to nie jest moja kolej ma³o mam wiary ju¿ wiec mi dolej
upiæ siê szczê¶ciem by nie p³akaæ wiêcej i¶æ za rozumem a nie za sercem
¿ycie zakoñczyæ wraz z jego sensem a niebu tak nakazano cierpieæ