budzę się rano i czuję się jak p.diddy.
(hej, co tam dziewczyno?)
wkładam moje okulary, jestem na dworze.
podbiję to miasto (to dawaj!)
przed wyjściem myję zęby butelką Jack'a [daniellsa].
bo jak wyjdę na noc, to już nie wrócę.
mówię - pedicure na moich palcach u stóp.
przymierzanie wszystkich naszych ciuchów, ciuchów.
chłopcy do nas wydzwaniają, wydzwaniają.
kapanie mody, granie naszych ulubionych płyt CD.
zatrzymujemy się na imprezę,
staramy się trochę upić.
[ref]
nie przestawaj, to wybuchnie,
DJ, wysadź w powietrze moje głośniki.
dziś wieczór, będę walczyć,
dopóki nie zobaczę wschodu słońca.
tik - tak, na zegarku,
ale impreza się nie kończy.
woah-oh oh oh
woah-oh oh oh.
nie obchodzi mnie świat, ale plantacja piwa.
nie mam pieniędzy w kieszeni, ale już tu jestem.
teraz, kolesie są wycackani, bo słyszą jak się przechwalamy.
ale my ich wykopiemy, oni zahamują, nie mniej, wyglądają jak Mick Jagger.
mówię o tym - wszyscy się upijają, upijają.
chłopcy próbują dotykać moje kształty, kształty.
uderzę go, jak będzie zbyt pijany, pijany
teraz, teraz - my to robimy dopóki nas nie wykopią, wykopią.
albo policja nas nie zgarnie.
po-po zgarnie nas.
[refx2]
DJ, podbudowałeś mnie,
ty mnie złamałeś.
moje serce, ono wali
yeah, masz mnie.
z moimi rękami
masz mnie teraz.
masz ten dźwięk.
yea, masz mnie.
DJ, podbudowałeś mnie,
ty mnie złamałeś.
moje serce, ono wali.
yeah, masz mnie,
z moimi rękami.
weź swoje ręce.
unieś swoje ręce.
nie, impreza się nie skończy, dopóki nie wejdę.
[ref x2] |