Czasami chcia³bym, ¿eby wszystko sz³o po mojej my¶li
Chcia³bym siê pozbyæ problemów, nienawi¶ci
Tak, jak drzewo na jesieñ oczyszcza swe ramiona z li¶ci
Czasami my¶lê, czemu to wszystko robi siê tylko dla korzy¶ci
Czemu ¿yæ tak trudno i z których ska³ wyp³ywa szczê¶cia ¼ród³o
Czasami siadam i s³owami pokrywam bia³e p³ótno
Malujê obraz jak Van Gogh i nie wiem, co bêdzie jutro
Po prostu biorê w d³oñ d³ugopis
I tworzê rêkopis opis, serce, popis i rysopis w jednej chwili
A wydarzenia moimi muzami lirycznymi
Nie maj±cymi ceny wytycznymi
W poszukiwaniu weny wa¿nymi jak geny
Dobre chwile jak promienie, a z³e chwile jak hieny
Jak ¿a³obne treny ci±¿± nad pamiêci±
Dla mnie Bóg jedynym sêdzi± i w nim szukam harmonii
Gdy przychodz± momenty, ¿e zakrywam twarz d³oñmi
Wstydzê siê, bojê siê, czasami p³aczê
¦wiat odwróconego dekalogu nie inaczej
¯yjê w nim tak, jak ty, czasami szukam prawdy
Tak jak ja my¶lisz, ¿e ten ¶wiat jest nic nie warty
A niepowodzenia to jakie¶ ¿arty
¯e to kolejne pechowe rozdanie w karty
Nie ³ód¼, mylisz siê - to samo ¿ycie
Graj w t± grê, nie mów - nie, nie poddawaj siê
Na linie przesuwaj d³onie coraz wy¿ej
Ni¿ej s± oni, a ty jeste¶ coraz bli¿ej celu
Nie rezygnuj przyjacielu, tak jak innych wielu tych z parteru
Z³a koneserów, szczerze na parterze to nie ludzkie zombie, zwierzê
Brak zasad etycznych opanowa³ nasz± rzeszê spo³eczeñstwa
Zasady dekalogu to zasady cz³owieczeñstwa
Ze skrajno¶ci w skrajno¶æ, od na³ogu do na³ogu
To, co widzê wokó³ to ¶wiat odwróconego dekalogu
Bo s± takie momenty, ¿e nawet prosta droga ma swoje zakrêty
Dziesi±tki serpentyn, na ka¿dym kroku ¶wiat odwróconego dekalogu
Czasami wyrazami bawiê siê jak marionetkami
Malujê obrazy jak Salwador Dali
Sur realiami broniê siê przed problemami
Nie rozwi±zujê ich ³apami jak Mohamed Ali
Ze stali nie jestem, ani nie walê z bani
To jest chwyt tani, obcykany, znany ...
Nie dawajcie plamy, Polska, to nie dom szklany
Otwórzcie oczy, a nic was nie zaskoczy
Teraz dnia i nocy cz³owiek boi siê tak samo
Nie ma ró¿nicy czy to wieczór, czy rano
Zatarta granica miêdzy katem, a ofiar±
Biedny bogatego vice versa okrada
Osoba pierwsza przewagê posiada
Pieni±dz, to teraz naszym ¶wiatem w³ada
Zdrada - to ju¿ nie wada to teraz zaleta
S³ucha³e¶, co mówi³ Nullo wierszokleta
Czasami w autobusie siedzê i tonê w czyj¶ rozmów rzece
W g³osów szumie i w sumie nic z tego nie rozumiem
Pogr±¿ony w my¶li t³umie zastanawiam siê
Czemu ci wszyscy paparazzi, topi± w³asne ¿ycie w morzu informacji
W niejednej sytuacji trac± poczucie orientacji
Goni± gdzie¶ na o¶lep, szukaj±c sensacji
I w tym biegu ³ami± wiêkszo¶æ regu³
Odwracaj± ka¿dy szczegó³ dekalogu, krok po kroku
Ca³y czas, byle do przodu
Zabijaj± za drobnostki, za g³upie b³ahostki
Kiedy¶ to by³y jednostki o skrzywionej psychice
Teraz wiêcej tego widzê, teraz dostrzegam ró¿nicê
Zasada kontrastu, moralny jeden na stu
To z³y zwiastun, to z³y zwiastun
Ze skrajno¶ci w skrajno¶æ, od na³ogu do na³ogu
To, co widzê wokó³ to ¶wiat odwróconego dekalogu
Bo s± takie momenty, ¿e nawet prosta droga ma swoje zakrêty
Dziesi±tki serpentyn, na ka¿dym kroku ¶wiat odwróconego dekalogu
Ze skrajno¶ci w skrajno¶æ, od na³ogu do na³ogu
To, co widzê wokó³ to ¶wiat odwróconego dekalogu
Bo s± takie momenty, ¿e nawet prosta droga ma swoje zakrêty
Dziesi±tki serpentyn, na ka¿dym kroku ¶wiat odwróconego dekalogu |