¦wiat umiera, ¶wiat³a gasn±, tylko te ulice opowiadaj± jak ciasno
W¶ród ludzi spó¼ni³ siê los, s³ysza³em to bym uzi raz dwa trzy strza³ w tuzin.
Schodzi anio³ z nieba, bierze t± ofiarê na rêce.
Zabierze go do Boga, do nieba czym prêdzej. A na ulicy dalej strza³y.
Armia prezydentów z swoich czynów uk³ada z grzechów wa³y.
Rosn± w si³ê te mury, w ciemno¶ciach, w z³o¶ci na z³o¶æ zrobiæ a¿ siê w ko¶ciach,
poczujesz ¿e ci wszyscy co mieli z³o w nozdrzach, pow±chali ¶mieræ jak Cosa Nostra.
Ostra gra tych prezydentów czynów, ¶wirów z garbatymi mózgami.
Strzelaj± kulami, nie widz±c w ludziach ludzi,
nie widz±c, w snach pokuty, nie widz±c ludzkiej duszy.
Ej lepiej odsuñ siê, stañ se z boku.
Jak dzieñ po dniu, jak rok po roku, ten gatunek stanie siê z dniem gangiem zboków, clangiem botów. Pisz± g³osy jak krematorium w toku.
hej to jest to co znasz,to
co idzie, kto to jest? Ten co ¿ycie swoje li¿e.
Patrzy siê na nas jakby by³ wy¿ej.
Aha to jest szatan, on zawsze bêdzie ni¿ej.
Olej go, nie zwracaj uwagi,
id¼ do przodu, popchnij to 'avanti'.
Nagi instynkt konsumuje my¶li wielkiej wagi.
Pokój za wolny rip to the can
|