Kończy się dzień jak serial, jak film.
Niewiele swych spraw znajdę w nim.
Mówię do ścian, bez serca, bez dusz.
Papieros już zgasł, późno już.
Siedem nocy i siedem długich dni.
Już ten tydzień od niechcenia przyniósł mi:
Kalejdoskop twarzy, spotkań, miejsc,
Lecz bez Ciebie, chociaż jesteś gdzieś
Za firanką swoich smutków, małych szczęść.
Zaczęło się banalnie tak.
Był taki koncert, taki wiersz.
Byłaś Ty, byłem ja
I reflektorów pusty flesz.
Siedem nocy i siedem długich dni.
Już ten tydzień od niechcenia przyniósł mi:
Kalejdoskop twarzy, spotkań, miejsc,
Lecz bez Ciebie, chociaż jesteś gdzieś
Za firanką swoich smutków, małych szczęść.
A kiedy zgasł ostatni dźwięk
Dojrzałem, jak wychodzisz z kimś.
Zwykle są racje dwie,
Lecz którą z nich wybierzesz dziś?
Siedem nocy i siedem długich dni.
Już ten tydzień od niechcenia przyniósł mi:
Kalejdoskop twarzy, spotkań, miejsc,
Lecz bez Ciebie, chociaż jesteś gdzieś
Za firanką swoich smutków, małych szczęść. |