Kochanie od³ó¿ ksi±¿kê, pos³uchaj co mówiê.
Przepraszam, ¿e czasem ze mnie taki skurwiel.
Chyba poczu³a¶ ulgê gdy w zamku zgrzyt kluczem
da³ znaæ, ¿e jestem, a mówi³em ¿e nie wrócê.
Udawa³em, jestem kiepski aktor, szorstki, prawdziwy,
a ty jak respirator - bez ciebie siê duszê,
nienawidzê dni gdy siê z tob± k³ucê
i na poduszce mam tylko twojej g³owy odcisk,
chore my¶li, które goni± ciê jak pocisk,
i dwa w³osy, które b³yszcz± siê pod ¶wiat³o...
Kurwa nikt nie mówi³ nam, ¿e bêdzie ³atwo!
Tak byæ razem, tak ¿yæ razem,
ulica jest we mnie, moja przesz³o¶æ ma skazê.
Odrazê mam do tego jak to siê odzywa,
mój ciê¿ki charakter teraz ciê¿ko przegrywa.
Ref.:
Przepraszam, ¿e czasem taki skurwiel ze mnie,
nie wiem jak, nie wiem sk±d to poprostu jest we mnie.
Przepraszam, ¿e czasem ze mnie taki skurwiel,
wiem, ¿e przeginam - teraz to rozumiem. 2x
Mo¿e jeszcze raz dajmy sobie szansê,
zróbmy co¶ razem jak Sawa z Warsem.
Nasze zdjêcie skleje i powieszê w ramce,
czas stracony w walce ucieka przez palce.
Po co nam w szklance wody kolejna burza,
wiem ka¿da ró¿a ma kolce, wiem.
Ja siê pocê z nerwów w noce samotne,
liczê powody k³ótni co s± ma³o istotne.
Pamiêtasz to ja gwizda³em pod oknem,
pada³ niez³y deszcz - nie ba³em siê, ¿e zmoknê.
Pamiêtam krople na daszku od czapki
i twój wzrok jakby¶ widzia³a mnie po raz ostatni.
To ten sam typ, którego mija³a¶ w windzie.
Potem zaiskrzy³o i zajmowa³em liniê.
Ca³ymi godzinami gadanie o bzdurach,
to ten sam typ z którym buja³a¶ w chmurach.
Ten sam z niewyparzon± gêb±,
za którym trzasnê³a¶ drzwiami i co¶ pêk³o.
W ¿yciu nie jest lekko i niby mam nadziejê,
¿e to starczy, starczy na moje alibi.
Ref.:
Przepraszam, ¿e czasem taki skurwiel ze mnie,
nie wiem jak, nie wiem sk±d to poprostu jest we mnie.
Przepraszam, ¿e czasem ze mnie taki skurwiel,
wiem, ¿e przeginam - teraz to rozumiem. 4x
|