Nie chciałam ciebie skrzywdzić, to nie jaTo raczej moja żądza z tobą graZabieram z łóżka ciuchy, słyszę jeszcze kilka słówZostajesz sam bez forsy, niePojawiam się gdy dzwonisz, bo masz chęćPłacisz mi zawsze z góry, ufasz miA później gdy wychodzę, leżysz całkiem słaby jużNie myślisz wcale o mnieLecz gdy zadzwonisz jeszcze razPrzyjdę by oddać ci mój czasNie będziesz się spodziewał wcale, że to koniecA ja uduszę Cię, i pójdę sobie wolna, YeahRef.: Bo nie chcę dawać ci tego co najlepszeJeśli nie kochasz mnie, wielbisz ponad stanNie będziesz rządził mną, nie chcę być powietrzemZa darmo nie ma nic, o nie...Tamten był całkiem inny - nudził mnieCałował moje stopy, dawał krewRzucałam w niego błotem on smakował je i cóżMówił, że jest całkiem słodkieA gdy całował mocno tak Klęcząc jak pies u moich stópChwyciłam cały portfel, odetchnęłam szybkoParsknęłam w bladą twarz i poszłam sobie wolna, yeahRef.
|