W ¿ycia wêdrówce, na po³owie czasu
straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi
w g³êbi ciemnego znalaz³em siê lasu.
Co jest przede mn±? Co za mn± zosta³o?
Kim by³em? Bêdê? Gdzie mnie nios± nogi?
Jaki sens tego, co dot±d siê sta³o?
Jaki sens tego, co dot±d siê sta³o?...
Jakie mi znaki daje ¶wiat? Czy ze mnie
nic nie zostanie w rzece czasu rw±cej?
Czy choæ pó³ nuty dodam, czy co¶ zmieniê
W niewyczerpanym, wiecznym ¿ycia hymnie?
W niewyczerpanym, wiecznym ¿ycia hymnie
W niewyczerpanym, wiecznym ¿ycia hymnie
Jakie mi znaki daje ¶wiat (...)
(...) w niewyczerpanym wiecznym ¿ycia hymnie?
- Nie wiem. - Wiem tylko: Ona bêdzie przy mnie
Mi³o¶æ co wprawia w ruch gwiazdy i s³oñce.
Prócz niej tu nie mam ¿adnego obroñcy -
cz³owiek niepewny, w mrocznych g³êbiach lasu,
w ¿ycia wêdrówce, na po³owie czasu.
Ile tu na raz
¶wiata dooko³a -
radosny nadmiar,
chaos weso³y.
I z ka¿dej chwili,
i z ka¿dej rzeczy
daje znak ¿ycia
wieczna kobieco¶æ.
Jest w oczach ludzi
blask niegasn±cy,
mi³o¶æ co wprawia
w ruch gwiazdy i s³oñce
w ¿ycia wêdrówce,
na po³owie czasu,
przede mn± ¶wiat³o¶æ
i we mnie ¶wiat³o.
Trwaj chwilo piêkna
- wo³am w zachwycie -
wiecznie zielone
jest drzewo ¿ycia
wiecznie zielone
jest drzewo ¿ycia
wiecznie zielone
jest drzewo ¿ycia
Jakie jest piêkne
to, co nie piêkne,
jakie niezwyk³e
wszystko, co zwyk³e.
Mog³o nic nie byæ,
a jest to wszystko -
wiecznie zielone
jest drzewo ¿ycia.
|