Ryzykuj? gdy kombinuj?
Nie tylko wtedy gdy skuna potrzebuj? jak tlenu
Wiem, ?e na dwóch uda si? jednemu
Spytasz mnie dlaczego, spójrz na Monte kolego
Widzisz tego drugiego, dla mnie nic nowego
Mo?e dla go?cia innego, niekumatego
Nie wiedz?cego jak kombinowa?
Jak k?usowa?, mój przypadek to rabowa?
Skrupu?y z lito?ci? pochowa?, ca?y czas polowa?
Turysto przed nami nie uda ci si? schowa? portfela
To mnie ?mieszy, rozwesela gdy stajesz przy Popku, Zizim, Pomidorze
My ci? kupimy, ty krzykniesz - o Bo?e
I wiedz, nic ci wtedy nie pomo?e kombinatorze bez licencji
Ryzykuj?c b?dzie ci potrzebny iloraz inteligencji
Plus zebranych referencji, potem wóz albo przewóz
Razem z ekip? z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawa?ki, zarabiam pieni?dze
Razem z ekip? z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawa?ki, zarabiam pieni?dze
Popek to mój brat, kombinujemy od wielu lat
Wybili?my si? w ?wiat siedem lat temu
Do was przyjecha?em, dobrych ch?opaków od razu zapozna?em
Hajs napierdala?em, kilka strza?ów z Gutkiem mia?em
Gdy Tadek z Kalim zapodaje upijam pi?kne panie
Ewakuacja za moment przytrafi si? niezbyt przyjemna sytuacja
Lamusom zb?dna konfrontacja
W moich pi??ciach aktywacja
Dla nich degradacja
Racja, bu?ka p?ka jak pistacja
Ewakuacja, ewakuacja
Zarabiam sos na kombinacji drodze
Jak z kim? robi? interes to wspólnika nie zawodz?
Teraz po drodze odwiedz? jeszcze par? miejscówek
Dzisiaj ostra balanga skombinowa? trza jarunek
Lecz frajerstwo kombinuje, kombinuje
Patrzy jakby ci? oszuka?, wi?c nie nale?y byle komu ufa?
Teraz nastuka? si? chc? w dobrym przyjació? gronie
Pami?taj by? kombinuj?c zawsze by? po tej dobrej stronie
Wstaj? rano my?l? co by dzisiaj zrobi?
Mo?e uda mi si? dzisiaj jaki? hajs zarobi?
Tego co wykombinuje nikt nie przewidzi
Pos?uchajcie ma?olata co z policji szydzi
Opisuje w rymach co na co dzie? widzi
Razem z ekip? z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawa?ki, zarabiam pieni?dze
Razem z ekip? z Firmy na kombinacji drodze
Nagrywam kawa?ki, zarabiam pieni?dze
Najebka, palonko i szybko si? zmienia
Stan mojego zarobienia
Pozostaje gruba penga do kupienia
Boski nie penia i wyrusza na wózki
T?ok jeden na drugim jak na talerzu kluski
Stoi spo?eczniaczka wielka dama
Nie wie, ?e zaraz b?dzie wyjebana
Brat zas?ania , bior? si? do kitrania
Posz?o, wysiadka ona nawet nie ?wiadoma
?e pad?a i w mym r?ku jest moja mamona
Jak si? dowie to chyba jebnie zgona
W Krakowie, nieznajomy niech si? pilnuje cz?owiek
Zarobiony spuszcza sen z powiek
A dziesiony to te? sposób na zarobek
Jaki? parobek w t?ocznym autobusie
Peng? ma na wierzchu, ulegam pokusie
Na wsiadce pojawiam si? i znikam
Odbieram der?, floria?sk? pomykam
Pomidora spotykam, ma opuchni?te r?ce
Bo z?apa? jaki? przypa?, jaki? buc go przy?ypa?
Ale buce wiedza to sami, ?e po akcji z nami
Trudno zbiera? ?eby z?amanymi palcami
Zgrzesz? ?eby hajs dobry weszed?
Rozumiesz t? depesz?? Dobrze si? czuj? z cashem
Dorobi? sobie no i wtedy mam na ruchy
W 144 s? dobre wybuchy, jeba? policyjne grupy
Utrudnia to artyzmem swym Andrzej Mleczko
Plakaty s? wsz?dzie, wyluzuj J?drek deczko
Elektryczna pizda si? zjarzy, oburzenie na twarzy
Kr?ci afer? no a przypa? wiadomo czasem si? stanie
Cztery chuje w dup? wam jak na Dobermanie
Spo?eczniacy, a poza tym
Mo?na poderwa? towar cycaty
Zajara? jakie? wariaty
Nigdy za kraty, nigdy za kraty
Gdzie, co i jak ka?dy z nas tu obcina
KRK 2001, hardcore dolina |