Skąd wieje wiatr, gdy przynosi
porywczy ślad obecności
tego, kto jest wiatru stwórcą,
którego gest budzi wulkan.
Czerwonych mórz kłębi wody,
po szczyty gór kryje lądy.
Skąd wieje wiatr w cieniu murów,
poznając kształt przyszłych ruin.
Lecz gładzić zwykł kamienia grzbiet
i świtu twarz, i skórę drzew.
Skąd wieje wiatr, gdy mroźnym świtem,
w ptaku schnie krzyk, w rybie cisza.
Unosi sól martwych jezior,
w uległość chmur i mglistą wieczność.
Lecz gładzić zwykł kamienia grzbiet
i świtu twarz, i skórę drzew.
Jego gest,
Jego imię,
Jego wzrok,
nie ominie.
|