[x4]
To moje alter ego albo tego drugiego
Oboje ruszamy głową do tego
Wchodzę, pękają szyby, głośniki Toshiby
Biała Honda, tak to wygląda, nic na niby
Nic nie widziałeś, miałeś zwidy
Ja plądrowałem wtedy twoje płyty CD
Nie było cię przy tym
Co dzień jestem jak gdyby typem jak inne typy
W nocy kręcę przemytem, nie ma lipy, jestem VIP'em
W mieście mam wszędzie wejście
Więc zmień podejście i zrób mi przejście
Jestem tu częściej niż ty i ty
Fakty i mity z życia elity
Dzisiaj wciskam ci kity kilka niesamowitych przy tym
Wożę się z szykiem, płacę platynowym plastikiem
I ty nie jesteś dla mnie zawodnikiem
[x4]
To moje alter ego albo tego drugiego
Oboje ruszamy głową do tego
Weź se daruj, srebro nie nikiel fele alu
Bez żalu robię dile na legalu z wykrzyknikiem
Weź nie czaruj, zlewam cię lewym sikiem
Mój Desert Eagle z tłumikiem, kończy swój weekend migiem
Puszczam muzykę rykiem silnika
To auto to unikat, pełna automatyka
Pojawiam się i znikam, pojawiam się zazwyczaj
Pogadać o wynikach, żadna metafizyka
Miejski syndykat, od ronda wita La Onda klika
Ta bomba tyka, tak to wygląda dla laika
Tak to wygląda i nie wnikam
Nie wciągam, nie sypię, nie sypiam
Następna wizyta, znikam
[x4]
To moje alter ego albo tego drugiego
Oboje ruszamy głową do tego |