Ile środowiska, a ile wychowania?

Czy można obliczyć stosunkowy udział wychowania i środo­wiska w rozwoju wzorców zachowania bądź cech psychicznych, takich jak uzdolnienia muzyczne? Zważywszy na pasję, z jaką w ciągu ostatnich lat usiłowano dowieść, że albo geny, albo środowisko są najistotniejsze dla rozwoju, nie można się dzi­wić, że wynik tej dyskusji przypomina raczej bezbarwny kom­promis między dwoma skrajnymi stanowiskami. Zamiast py­tać, czy zachowanie wywołane jest przez geny czy przez środo­wisko, należało się zastanowić, ile zależy od czego. Pytanie powinno więc brzmieć: ?Jak wiele zróżnicowania międzyosobniczego danej cechy uzależnione jest od wpływu genów, a ile od wpływów środowiskowych?”

W pewnym momencie wydawało się, że kres sporowi dziedziczność-wychowanie położy określenie źródeł pochodzenia zachowania. Rozwiązaniem była odziedziczalność. Najlepiej ją zilustrować za pomocą cechy nie budzącej kontrowersji, takiej jak wzrost, który bez wątpienia jest uwarunkowany zarówno czynnikiem rodzinnym (czynnik genetyczny), jak i sposobem odżywiania (czynnik środowiskowy). Zmienność (wariancję) tej cechy między ludźmi, wynikającą ze zmienności ich genów, można wyrazić jej proporcją (udziałem) w całkowitej zmienno­ści wzrostu w danej populacji. Jest to tak zwany współczynnik odziedziczalności. Im wyższy jest ten współczynnik, który może przybierać wartości od 0 do 1, tym większy wpływ ge­nów na indywidualną zmienność konkretnej cechy. Tak więc gdyby ludzie różnili się pod względem wzrostu jedynie z powo­dów różnic w genach, współczynnik odziedziczalności wzrostu wynosiłby 1; gdyby natomiast zmienność wzrostu wynikała tylko ze zróżnicowania czynników środowiskowych (na przy­kład odżywiania), wówczas wartość tego współczynnika wy­nosiłaby 0. Ponad trzydzieści badań nad z górą dziesięcioma tysiącami par bliźniąt dowiodło, że współczynnik odziedziczal­ności dla IQ wynosi około 0,5 (waha się od 0,3 do 0,7). Bada­nia cech osobowości (towarzyskość/nieśmiałość, emocjonalności, poziom aktywności) u bliźniąt i dzieci adoptowanych po­kazują, że współczynniki odziedziczalność tych cech mieszczą się w przedziale od 0,2 do Ofi.

Określanie względnego udziału genów i środowiska za po­mocą jednej liczby ma oczywiste zalety. Przybliżenia dokona­ne dzięki współczynnikowi odziedziczalności są nieocenione na przykład dla hodowców zwierząt. W standardowych warun­kach środowiskowych na podstawie linii genetycznej, do któ­rej należy świnia, można dokładniej przewidzieć jej wagę po osiągnięciu dorosłości niż inne zmienne, takie jak liczba pro­siąt w miocie. Jeśli natomiast hodowca krów chce maksymal­nie podnieść produkcję mleka, przyda mu się informacja, że w konkretnej linii genetycznej jest dziedziczna w standardo­wych warunkach hodowlanych.

Niemniej jednak z tymi zwodniczo wiarygodnymi współ­czynnikami łączą się pewne fundamentalne problemy. Po pierw­sze, odziedziczalność jakiejkolwiek cechy nie jest wartością stałą, chociaż wielu naukowców odczuwa pokusę, by tak są­dzić. Jej wartość zależy od wielu zmiennych czynników, takich jak specyfika konkretnej populacji. Na przykład, kiedy pomia­rów wzrostu dokonuje się jedynie wśród osób pochodzących z zamożnych środowisk, całkowita zmienność tej cechy będzie znacznie mniejsza, niż gdyby do badań tych włączyć także oso­by, które są niskie na skutek niedożywienia. Współczynnik odziedziczalności w populacji dobrze odżywionych osób będzie więc wyższy niż wśród jednostek reprezentujących więcej śro­dowisk. I na odwrót, jeśli odziedziczalność wzrostu opiera się na badaniach prowadzonych wśród osób o stosunkowo podob­nym genomie, powiedzmy wśród rdzennych Islandczyków, współczynnik będzie niższy, niż gdyby badana populacja była genetycznie niejednorodna, na przykład obejmowała Island­czyków i Pigmejów. Stąd próby pomiaru względnego udziału wpływów genetycznych i środowiskowych na konkretną cechę zależą w znacznym stopniu od tego, kto i w jakich warunkach jest badany.

Inny problem związany z odziedziczalnością polega na tym, że jej współczynnik nie mówi nic o sposobie, w jaki geny i śro­dowisko oddziałują na biologiczny i psychiczny proces rozwo­ju. Staje się to jasne, kiedy zastanowimy się nad odziedziczal­nością cechy w rodzaju ?chodzenie na dwóch nogach”. Ludzie nie chodzą na dwóch nogach tylko w wyniku działania czynni­ków środowiskowych, na przykład wskutek ran odniesionych na wojnie, wypadku samochodowego, choroby czy też wpływu toksyn teratogennych w czasie ciąży. Innymi słowy, zmienność w ramach populacji człowieka jest efektem wpływów środowi­skowych, w związku z czym współczynnik odziedziczalności cechy ?chodzenie na dwóch nogach” wynosi 0. Z drugiej strony chodzenie na dwóch nogach to bez wątpienia podstawowa ce­cha gatunku ludzkiego i jedna z najbardziej oczywistych różnic biologicznych między człowiekiem a małpami człekokształtny­mi, takimi jak szympansy czy goryle. Cecha ta zatem z pew­nością kształtowana jest przez geny, chociaż jej współczyn­nik odziedziczalności wynosi 0. Niska wartość współczynnika odziedziczalności nie oznacza więc, że geny nie mają żadnego wpływu na rozwój.

Jeśli dana populacja jest przedmiotem badań, a wyniki do­wodzą, że jeden rodzaj zachowania ma większy współczynnik odziedziczalności niż drugi, oznacza to jedynie tyle, że owe wzorce zachowania rozwinęły się w różny sposób, nie zaś że geny odegrały większą rolę w rozwoju zachowania o wyższym współczynniku odziedziczalności. Ważne czynniki środowisko­we mogły mieć względnie stały charakter na konkretnym eta­pie rozwoju, podczas gdy wzorzec zachowania o większej odzie­dziczalności był silniej kształtowany przez doświadczenie.

Kolejna słabość oszacowań odziedziczalności polega na tym, że wychodzą one z błędnego założenia, iż genetyczne i środo­wiskowe czynniki są od siebie niezależne i nie występują między nimi żadne interakcje. Obliczanie współczynnika odziedziczal­ności zakłada, że w wyniku prostego dodania zmienności ge­netycznej i środowiskowej otrzyma się całkowitą (fenotypową) zmienność cechy. W wielu wypadkach założenie to jest błędne. Na przykład, w pewnym badaniu nad szczurami zarówno wy­posażenie genetyczne, jak i środowisko, w którym zwierzęta rozwijały się, były zróżnicowane; szczury pochodzące z dwóch wsobnych linii genetycznych dorastały w jednym z trzech śro­dowisk, różniących się bogactwem i złożonością. Po pewnym czasie mierzono u szczurów umiejętność znajdowania drogi w labiryncie. Zwierzęta z obu linii genetycznych radziły sobie równie źle, jeśli rosły w ubogim środowisku (pusta klatka), oraz równie dobrze, jeśli rosły w środowisku bogatym w za­bawki i inne przedmioty. Wyniki te same w sobie dowodzą, że liczył się tylko czynnik środowiskowy (warunki dorastania). Nie było to jednak takie proste. Szczury z trzeciego rodzaju środowiska, w którym warunki rozwoju były umiarkowanie złożone, znacznie różniły się umiejętnością odnajdowania dro­gi w labiryncie. Różnice genetyczne ujawniły się w zachowa­niu jedynie w tym otoczeniu. Tak więc wprowadzanie zmian w podłożu genetycznym oraz środowisku pokazało, że między tymi czynnikami istnieje korelacja.

Całkowite oszacowanie odziedziczalności nie ma żadnego znaczenia w wypadkach takich, jak opisany powyżej, gdyż wpływu genów i wpływu środowiska nie sposób dodać w celu uzyskania łącznego rezultatu. Efekt działania określonego zestawu genów zależał w dużym stopniu od środowiska, w któ­rym dochodziło do ich ekspresji, a wpływ środowiska zależał od genów konkretnej jednostki. Nawet podczas stosowania programów hodowlanych, w których szacowanie odziedziczal­ności wykorzystywane jest w celach praktycznych, należy pa­miętać o otoczeniu i opiece nad zwierzętami. Jeśli hodowcy zamierzają eksportować konkretną linię genetyczną krów da­jących wyjątkowo dużo mleka, powinni sprawdzić, czy w wa­runkach środowiskowych kraju docelowego nie zmieni się ich mleczność. Nieraz bywało, że linia genetyczna zwierząt, która w określonych warunkach wykazywała się pożądaną cechą, w innych się nie sprawdzała, podczas gdy inna linia w zmien­nym środowisku radziła sobie znacznie lepiej niż w pierwot­nym.

Wszystkie badania naukowe nad źródłami zachowania czło­wieka ostatecznie prowadzą do wniosku, do którego po chwili zastanowienia doszedłby każdy przeciętny człowiek. Ważne są i geny, i środowisko. Wnikliwsze pytanie o to, które z nich ma większe znaczenie, nie znajdzie łatwej odpowiedzi; to zagadka bez prostych rozwiązań. Do tego problemu należy podejść ina­czej.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.